niedziela, 27 marca 2016

świątecznie

Gdy chodziłeś po tym świecie Panie
Uzdrawiałeś ludzi
Dlaczego teraz milczysz na me wołanie?
Choroba mnie trudzi
Przecież wierzę w Ciebie i modlę się nieustannie
Ktoś powie, że nie taki jest Twoj plan
Zaryzykuję, nieś mnie, ciekawe co się stanie
Przecież słyszysz, jak Cie wołam!
Daj mi jakiś znak swej miłości!
...Jakby sam krzyż mi nie starczał
Proszę, pomoż, bo powoli się staczam
Chcę żyć dla Twej lepszej przyszłości!
Uzdrawiasz z raka, nawet zmiany w mózgu
Uzdrawiasz ludzi siedzących na wózku
Też mam raka, Ty wiesz, jakiego
Te leki tylko skazują mnie na chorobe
Ja tak nie chcę! Do końca życia
Czy mam dźwigać taki krzyż?
Wiesz, że przecież zostanę Zombie-nie-Rob'em
Mam dosyć ciągłego ukrycia
Chcę biec wysoko, lecieć wzwyż
Robić trudne rzeczy dla Ciebie
Na Twoją chwałe
Przecież wiem, że możesz mnie uzdrowić, Panie
Dlaczego milczysz na me wołanie?
Daj mi szansę, proszę, ja chcę żyć
I wierzę, że Twa święta krew może mnie uleczyć


czwartek, 24 marca 2016

The sun is shining

o u t s i d e
in the soul

Zmianyzmianyzmiany

Spróbuj szczerze coś zmienić.  
Jeśli spróbujesz, a ci się nie uda, 
to przynajmniej próbowałeś!


TRY HONESTY  !

    Dzisiaj wstałam prawą nogą i uśmiechnęłam się do siebie w momencie, gdy słońce było już widoczne w lewym rogu okna mego południowego pokoju...  Poszłam do kuchni zalać płatki czekoladowe zimnym mlekiem, bo to najprostsze i najszybsze  śniadanko. Nie weszłam za to do zachowanka.... rzucam to! Zobaczymy, co będzie, ale bardzo potrzebuję jakiejś zmiany... To mi daje poczucie, że dzieje się coś nowego w moim życiu... Może złudne, bo może powtórzyć się historia sprzed 2 lat (sic!), ale czemu? Przecież mam doswiadczenie, świadomość. 
    Mam zamiar poświęcić dziś przynajmniej godzinkę na naukę do szkoły i do matury, bo chcę i obiecałam Justynie. Zacznę od biologii - układ krwionośny, a potem historia.... 
   "Kocham moje życie, szacun mam do ludzi" prześladuje mnie piosenka Lemura, rapera z mojej szkoły. O, ironio! A może ja naprawdę kocham swe życie? W jakim sensie? Bo "kto kocha swoje życie, straci je" - mam nadzieje, że nie w tym... Zajmuje się za bardzo światowymi sprawami. A powinnam skupić na tym, że jest Wielki Czwartek dzisiaj. Poczytam sobie Pasje wg objawien Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki. 
     Jakoś odzyskuję zapał i wiare w siebie. Gdy świeci słońce, jakoś wszystkie duszyczki stają się pogodniejsze! 

wtorek, 22 marca 2016

Toolę się.

Kto mnie przytuli? Może muzyka Toola? Ona utula... Ale, co jest potwierdzone empirycznie przez dwie Julki, w nadmiarze działa depresyjnie. Jednak słucham muzyki, której słuchałam w gimnazjum, z dziwną nadzieją.... Nadzieją, że pomoże mi odnaleźć coś, co zgubiłam przez te kilka lat. Odnaleźć dawną siebie. I wziąć się do pracy, bo został miesiąc do końca 3 klasy liceum. Pamiętam, jak w 3 klasie gimnazjum poprawiłam w tym czasie prawie 8 przedmiotów i dostałam się do wymarzonego liceum....

Tak, tylko wtedy byłam bez defektu  poschizofrenicznego, miałam inną osobowość? Co? Czego to psychiatrzy nie wymyślą? Wiadomo, że pewne rzeczy nie wrócą już nigdy. Ale wg mnie jedyną nieodwracalną granicą jest CZAS, a każda reakcja chemiczna zachodzi w dwie strony. To, co czyni mnie mną wciąż jest we mnie, tylko muszę to odzyskać #recykling. Drzemie we mnie nie tylko brzemię egzorcysty, ale też wielkie twórcze pokłady wiedzy i zdolności. Czyżby zmiana była jedyną stałą rzeczą i nie było się już na czym oprzeć?

Kto mi pomoże? Jeśli ja sama sobie nie pomogę?
Toolę się sama.

Learn to swim like delphin!