sobota, 21 maja 2016

I'm sinner

Jestem grzesznikiem... upadam, blądzę....
Chcę zobaczyć swe życie w prawdzie, w świetle! Pomóż mi, proszę... Przyjdź.

Chcę upaść na kolana, aby powstać z kolan.
Chcę zalowac, smucić się, płakać....
Chcę być lepszym czlowiekiem!

Ty wybierasz to co słabe i watle, by czynić wielkie rzeczy. Nie chce dluzej być hipokrytką. Chce czynić wielkie, trudne rzeczy na Twą chwałę!


poniedziałek, 2 maja 2016

Eter (Areobik)

5:30
 

Pora wstawać!
Piękny dzień się zaczyna!
Herbatka, a potem rozgrzewka.

Nie mam czasu na niemiłość.
Muszę działać, planować, jest tyle do zrobienia.

Ale przede wszystkim muszę uporządkować chaos!
Dlatego zadanie na dziś - porządki w pokoju!

Wciąż powtarzaj....wszystko przede mną jest!

 Dalej...
Zaczął się maj.
To już dwa lata od apogeum.

Ale też
to miesiąc Maryi.
Dobry moment,
by się czegoś nowego nauczyć w Jej szkole.

:)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Orinoko flow

I pozostanie nam płynąć...


Idę przed siebie z wiarą i motywacją. Musi się udać. Poprawić oceny i dostać się na studia.
Uśmiecham się do świata. Co z tego, że jestem trochę otępiała przez SSRI i arrypripazol?
A może to choroba tak na mnie wpływa?

 Z jednej strony nie chcę być uzależniona, a z drugiej chcę pomocy. Jakiejś podpory. I żeby mi się w końcu poukładało w głowie. No cóż, na pewno nie będę próbować kombinować z lekami przed maturą. Mam nauczkę.


 Szukam prawdziwego Domu. Jestem jak nomada. 

 

sobota, 16 kwietnia 2016

Świtalnie!

"Chcę ujrzeć świt...
Nie chcę umrzeć dziś!"

     Powtarzałam sobie niczym mantrę te słowa piosenki Zeusa, zapętlając ją przy okazji na telefonie na przemian z utworem "Teraz albo nigdy" Bezczela, żeby potroić ich działanie. Muszę zacząć. Już zacząć. Po prostu zacząć pisać... Czytając książkę Reginy Brett "Bóg zawsze znajdzie ci prace", doszłam do wniosku, że chcę być pisarką. Więc odpaliłam kompa i piszę.... o tym, że piszę? No dobra, to taka incepcja. Nowy styl w literaturze: incepcjonizm! Albo: metaincepcjonizm.... Metametaincepcjonizm xD
    O czym będzie ta książka to i dla mnie wielka zagadka. Ale jestem pewna, że właśnie przyszła pora na przygodę. A nasz Bóg jest Bogiem Wielkiej Przygody i mnie, jak zwykle, poprowadzi.... #TAJEMNICA!
      Może będzie to trochę szalona autobiografia z elementami filozoficznego eseju?
      Może będzie to poetycka awangarda z odrobiną wisielczego humoru?
      Tak, czy owak, czas pokaże. Sama jestem przeciekawa, a jak to ktoś powiedział.... nasza ciekawość będzie katalizatorem, która doprowadzi do dalszego rozwoju. Dziękuję, że jesteś, bo gdyby nie Ty na pewno nie byłabym, tu gdzie jestem... you know! "Co by było, gdybym się obudził 3 godziny później....?" No, właśnie co? Muszę podziękować również innym wielu osobom, które nieraz ratowały mi życie (!) Gromkie brawa dla moich rodziców, pana pedagoga i mojego AS (Anioła Stróża). 
     

     Są takie momenty w życiu, kiedy nagle, bez wyraźnej przyczyny, wszystko wydaje się bardziej intensywne, kolorowe.
    Czasem jest to cudowne uczucie. Kiedy zatrzymujesz się i aż chcesz zrobić zdjęcie, bo zadziwił Cie właśnie zachód słońca nad stawami albo inny widok.
   Czasem słuchasz piosenki i odbierasz słowa głębiej, jakby trafiały wprost do Twego serca. 
   Ja teraz mam takie wrażenie słuchając "Kołysanki" Tau... jakby były skierowane do mnie. Ta druga zwrotka o siostrzyczce, kiedyś zmusiła mnie do płaczu po kilku miesiącach posuchy bez łez, kiedy nie mogłam się do niego sama zmusić. To było niesamowite. A teraz? Wyobrażam sobie teledysk do tego utworu i myślę, że ma on bardzo uniwersalne przesłanie. 
    "Już jest po wszystkim, zaniosłeś swoje modlitwy..."
     A teraz pomyślcie, że kiedyś widziałam świat 30 razy jeszcze bardziej barwny. Po prostu zamienił się on w kolorowe, porozsypywane po całym wszechświecie szkiełka takie, jak w kalejdoskopie. A ja próbowałam je pozbierać, uporządkować, co mi się nie udawało.... Może dlatego, że jedno z tych szkiełek, które prawdopodobnie pochodziło od Królowej Śniegu, trafiło do serca mego ukochanego brata - Kaia. A ja miałam klucz z napisem Gerda, którym to mogłam otworzyć drzwi do jego zmrożonego wnętrza. Tak wtedy widziałam świat.
    "Chyba pogubiłaś się w interpretacjach tekstów" - powiedziałeś i miałeś racje.

środa, 13 kwietnia 2016

To chyba jest miłosierdzie...

    Coś od zawsze było ze mną nie tak. Od kołyski, od brzuszka, od zamysłu boskiego? Chyba nie powinnam posuwać się AŻ tak daleko... W zasadzie od zawsze byłam wrażliwa, miałam bujną wyobraźnie i jako dziecko rozwinęły mi się różne lęki pod wpływem oglądanych bajek ( "Było sobie życie" - bałam się zarazków....) Ale wiele dzieci tak miało. Później w gimnazjum byłam bardzo zamknięta w sobie.... Mściły się na mnie wyrzuty sumienia, że nie potrafię zwyczajnie do kogoś zagadać albo czy też czegoś tam nie zrobiłam dobrze. "Gdybym tylko mogła cofnąć czas do początków podstawówki, kiedy to połowa klasy mi dokuczała....!" Tak wtedy myślałam, ale przecież już w 6 klasie napisałam piosenkę o tym, że nawet gdyby była taka możliwość to wszystkiego byśmy nie naprawili i że w końcu czegoś się nauczyliśmy! Nie da się podkolorować rzeczywistości. Tak wyszło, że pod wpływem stresu nabawiłam się nerwicy wegetatywnej, od czasu do czasu popadałam w nastroje depresyjne i przez prawie dwa lata nie miałam okresu - to też wina emocji. Później cztery dni byłam w szpitalu. W liceum hormony pozornie się unormowały, ale nie na długo. Spełniły się moje prorocze słowa, że się rozczepiam... Stało się coś, czego się obawiałam od dłuższego czasu.... Nagle wybuchła we mnie schiza.... i zamknęli mnie w Tworkach na półtora miesiąca.
      Mam wrażenie, że to się już za długo ciągnie... Czasem chciałabym już  z tym skończyć. Serio. Ale nie można niszczyć cennego zboża kosząc go jednocześnie z kąkolem! Trzeba zebrać oba gatunki i je oddzielić od siebie. Moge minimalizować wpływy moich negatywnych cech, ale muszę pamiętać, że mam też ogromny dobry potencjał, dużo umiejętności i wiedzy zdobytej z trudem przez te kilkanaś...-dziesiąt lat! Nie powinnam czuć się w jakikolwiek sposb napiętnowana przez chorobe. Czasem chciałabym być nowym stworzeniem, ale wiem, że całkiem od siebie nie ucieknę, muszę nadal walczyć.... Za to mogę być lepszą wersją wczorajszej siebie... taka Julka0.2 itd.... Dlatego założyłam właśnie tego bloga, aby kontynuować metanoie. Bowiem człowiek nawraca się całe życie!
        Podobno mam wiele talentów, tylko brakuje mi warunków do ich rozwijania, warsztatu, czy pracowni... To prawda, ale ja uważam, że lepiej jest pisać mniej, a treściwiej niż więcej i tylko lać wodę. I tak mam już swój styl. Dwa kroki w przod, jeden krok w tył!
         Chciałabym być normalna i staram się tak żyć. Ale czasem po prostu nie mogę. Myślę, że nie powinnam się aż tak starać i popadać w ten sposób w skrajnośći. Każdy ma jakieś odchyły czasem, co w tym złego? Ważne, by nie czynić świadomie zła. Grzeszyć ciężko... Bo to oddziela nas od tej miłości prawdziwej. A co to jest grzech? Wg mnie to po prostu nie-miłość. A ja nie mam na to czasu! Czas to miłość! Haha, trzeba robić hajsy/kesz/mani.... a w moim slangu to znaczy robić miłość. Proste? 
    
 Ja chcę tak żyć! Nawet, gdy jest bieda.... 
      

niedziela, 27 marca 2016

świątecznie

Gdy chodziłeś po tym świecie Panie
Uzdrawiałeś ludzi
Dlaczego teraz milczysz na me wołanie?
Choroba mnie trudzi
Przecież wierzę w Ciebie i modlę się nieustannie
Ktoś powie, że nie taki jest Twoj plan
Zaryzykuję, nieś mnie, ciekawe co się stanie
Przecież słyszysz, jak Cie wołam!
Daj mi jakiś znak swej miłości!
...Jakby sam krzyż mi nie starczał
Proszę, pomoż, bo powoli się staczam
Chcę żyć dla Twej lepszej przyszłości!
Uzdrawiasz z raka, nawet zmiany w mózgu
Uzdrawiasz ludzi siedzących na wózku
Też mam raka, Ty wiesz, jakiego
Te leki tylko skazują mnie na chorobe
Ja tak nie chcę! Do końca życia
Czy mam dźwigać taki krzyż?
Wiesz, że przecież zostanę Zombie-nie-Rob'em
Mam dosyć ciągłego ukrycia
Chcę biec wysoko, lecieć wzwyż
Robić trudne rzeczy dla Ciebie
Na Twoją chwałe
Przecież wiem, że możesz mnie uzdrowić, Panie
Dlaczego milczysz na me wołanie?
Daj mi szansę, proszę, ja chcę żyć
I wierzę, że Twa święta krew może mnie uleczyć


czwartek, 24 marca 2016

The sun is shining

o u t s i d e
in the soul

Zmianyzmianyzmiany

Spróbuj szczerze coś zmienić.  
Jeśli spróbujesz, a ci się nie uda, 
to przynajmniej próbowałeś!


TRY HONESTY  !

    Dzisiaj wstałam prawą nogą i uśmiechnęłam się do siebie w momencie, gdy słońce było już widoczne w lewym rogu okna mego południowego pokoju...  Poszłam do kuchni zalać płatki czekoladowe zimnym mlekiem, bo to najprostsze i najszybsze  śniadanko. Nie weszłam za to do zachowanka.... rzucam to! Zobaczymy, co będzie, ale bardzo potrzebuję jakiejś zmiany... To mi daje poczucie, że dzieje się coś nowego w moim życiu... Może złudne, bo może powtórzyć się historia sprzed 2 lat (sic!), ale czemu? Przecież mam doswiadczenie, świadomość. 
    Mam zamiar poświęcić dziś przynajmniej godzinkę na naukę do szkoły i do matury, bo chcę i obiecałam Justynie. Zacznę od biologii - układ krwionośny, a potem historia.... 
   "Kocham moje życie, szacun mam do ludzi" prześladuje mnie piosenka Lemura, rapera z mojej szkoły. O, ironio! A może ja naprawdę kocham swe życie? W jakim sensie? Bo "kto kocha swoje życie, straci je" - mam nadzieje, że nie w tym... Zajmuje się za bardzo światowymi sprawami. A powinnam skupić na tym, że jest Wielki Czwartek dzisiaj. Poczytam sobie Pasje wg objawien Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki. 
     Jakoś odzyskuję zapał i wiare w siebie. Gdy świeci słońce, jakoś wszystkie duszyczki stają się pogodniejsze! 

wtorek, 22 marca 2016

Toolę się.

Kto mnie przytuli? Może muzyka Toola? Ona utula... Ale, co jest potwierdzone empirycznie przez dwie Julki, w nadmiarze działa depresyjnie. Jednak słucham muzyki, której słuchałam w gimnazjum, z dziwną nadzieją.... Nadzieją, że pomoże mi odnaleźć coś, co zgubiłam przez te kilka lat. Odnaleźć dawną siebie. I wziąć się do pracy, bo został miesiąc do końca 3 klasy liceum. Pamiętam, jak w 3 klasie gimnazjum poprawiłam w tym czasie prawie 8 przedmiotów i dostałam się do wymarzonego liceum....

Tak, tylko wtedy byłam bez defektu  poschizofrenicznego, miałam inną osobowość? Co? Czego to psychiatrzy nie wymyślą? Wiadomo, że pewne rzeczy nie wrócą już nigdy. Ale wg mnie jedyną nieodwracalną granicą jest CZAS, a każda reakcja chemiczna zachodzi w dwie strony. To, co czyni mnie mną wciąż jest we mnie, tylko muszę to odzyskać #recykling. Drzemie we mnie nie tylko brzemię egzorcysty, ale też wielkie twórcze pokłady wiedzy i zdolności. Czyżby zmiana była jedyną stałą rzeczą i nie było się już na czym oprzeć?

Kto mi pomoże? Jeśli ja sama sobie nie pomogę?
Toolę się sama.

Learn to swim like delphin!