Tak, tylko wtedy byłam bez defektu poschizofrenicznego, miałam inną osobowość? Co? Czego to psychiatrzy nie wymyślą? Wiadomo, że pewne rzeczy nie wrócą już nigdy. Ale wg mnie jedyną nieodwracalną granicą jest CZAS, a każda reakcja chemiczna zachodzi w dwie strony. To, co czyni mnie mną wciąż jest we mnie, tylko muszę to odzyskać #recykling. Drzemie we mnie nie tylko brzemię egzorcysty, ale też wielkie twórcze pokłady wiedzy i zdolności. Czyżby zmiana była jedyną stałą rzeczą i nie było się już na czym oprzeć?
Kto mi pomoże? Jeśli ja sama sobie nie pomogę?
Toolę się sama.
Learn to swim like delphin!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz