wtorek, 22 marca 2016

Toolę się.

Kto mnie przytuli? Może muzyka Toola? Ona utula... Ale, co jest potwierdzone empirycznie przez dwie Julki, w nadmiarze działa depresyjnie. Jednak słucham muzyki, której słuchałam w gimnazjum, z dziwną nadzieją.... Nadzieją, że pomoże mi odnaleźć coś, co zgubiłam przez te kilka lat. Odnaleźć dawną siebie. I wziąć się do pracy, bo został miesiąc do końca 3 klasy liceum. Pamiętam, jak w 3 klasie gimnazjum poprawiłam w tym czasie prawie 8 przedmiotów i dostałam się do wymarzonego liceum....

Tak, tylko wtedy byłam bez defektu  poschizofrenicznego, miałam inną osobowość? Co? Czego to psychiatrzy nie wymyślą? Wiadomo, że pewne rzeczy nie wrócą już nigdy. Ale wg mnie jedyną nieodwracalną granicą jest CZAS, a każda reakcja chemiczna zachodzi w dwie strony. To, co czyni mnie mną wciąż jest we mnie, tylko muszę to odzyskać #recykling. Drzemie we mnie nie tylko brzemię egzorcysty, ale też wielkie twórcze pokłady wiedzy i zdolności. Czyżby zmiana była jedyną stałą rzeczą i nie było się już na czym oprzeć?

Kto mi pomoże? Jeśli ja sama sobie nie pomogę?
Toolę się sama.

Learn to swim like delphin!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz