poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Orinoko flow

I pozostanie nam płynąć...


Idę przed siebie z wiarą i motywacją. Musi się udać. Poprawić oceny i dostać się na studia.
Uśmiecham się do świata. Co z tego, że jestem trochę otępiała przez SSRI i arrypripazol?
A może to choroba tak na mnie wpływa?

 Z jednej strony nie chcę być uzależniona, a z drugiej chcę pomocy. Jakiejś podpory. I żeby mi się w końcu poukładało w głowie. No cóż, na pewno nie będę próbować kombinować z lekami przed maturą. Mam nauczkę.


 Szukam prawdziwego Domu. Jestem jak nomada. 

 

sobota, 16 kwietnia 2016

Świtalnie!

"Chcę ujrzeć świt...
Nie chcę umrzeć dziś!"

     Powtarzałam sobie niczym mantrę te słowa piosenki Zeusa, zapętlając ją przy okazji na telefonie na przemian z utworem "Teraz albo nigdy" Bezczela, żeby potroić ich działanie. Muszę zacząć. Już zacząć. Po prostu zacząć pisać... Czytając książkę Reginy Brett "Bóg zawsze znajdzie ci prace", doszłam do wniosku, że chcę być pisarką. Więc odpaliłam kompa i piszę.... o tym, że piszę? No dobra, to taka incepcja. Nowy styl w literaturze: incepcjonizm! Albo: metaincepcjonizm.... Metametaincepcjonizm xD
    O czym będzie ta książka to i dla mnie wielka zagadka. Ale jestem pewna, że właśnie przyszła pora na przygodę. A nasz Bóg jest Bogiem Wielkiej Przygody i mnie, jak zwykle, poprowadzi.... #TAJEMNICA!
      Może będzie to trochę szalona autobiografia z elementami filozoficznego eseju?
      Może będzie to poetycka awangarda z odrobiną wisielczego humoru?
      Tak, czy owak, czas pokaże. Sama jestem przeciekawa, a jak to ktoś powiedział.... nasza ciekawość będzie katalizatorem, która doprowadzi do dalszego rozwoju. Dziękuję, że jesteś, bo gdyby nie Ty na pewno nie byłabym, tu gdzie jestem... you know! "Co by było, gdybym się obudził 3 godziny później....?" No, właśnie co? Muszę podziękować również innym wielu osobom, które nieraz ratowały mi życie (!) Gromkie brawa dla moich rodziców, pana pedagoga i mojego AS (Anioła Stróża). 
     

     Są takie momenty w życiu, kiedy nagle, bez wyraźnej przyczyny, wszystko wydaje się bardziej intensywne, kolorowe.
    Czasem jest to cudowne uczucie. Kiedy zatrzymujesz się i aż chcesz zrobić zdjęcie, bo zadziwił Cie właśnie zachód słońca nad stawami albo inny widok.
   Czasem słuchasz piosenki i odbierasz słowa głębiej, jakby trafiały wprost do Twego serca. 
   Ja teraz mam takie wrażenie słuchając "Kołysanki" Tau... jakby były skierowane do mnie. Ta druga zwrotka o siostrzyczce, kiedyś zmusiła mnie do płaczu po kilku miesiącach posuchy bez łez, kiedy nie mogłam się do niego sama zmusić. To było niesamowite. A teraz? Wyobrażam sobie teledysk do tego utworu i myślę, że ma on bardzo uniwersalne przesłanie. 
    "Już jest po wszystkim, zaniosłeś swoje modlitwy..."
     A teraz pomyślcie, że kiedyś widziałam świat 30 razy jeszcze bardziej barwny. Po prostu zamienił się on w kolorowe, porozsypywane po całym wszechświecie szkiełka takie, jak w kalejdoskopie. A ja próbowałam je pozbierać, uporządkować, co mi się nie udawało.... Może dlatego, że jedno z tych szkiełek, które prawdopodobnie pochodziło od Królowej Śniegu, trafiło do serca mego ukochanego brata - Kaia. A ja miałam klucz z napisem Gerda, którym to mogłam otworzyć drzwi do jego zmrożonego wnętrza. Tak wtedy widziałam świat.
    "Chyba pogubiłaś się w interpretacjach tekstów" - powiedziałeś i miałeś racje.

środa, 13 kwietnia 2016

To chyba jest miłosierdzie...

    Coś od zawsze było ze mną nie tak. Od kołyski, od brzuszka, od zamysłu boskiego? Chyba nie powinnam posuwać się AŻ tak daleko... W zasadzie od zawsze byłam wrażliwa, miałam bujną wyobraźnie i jako dziecko rozwinęły mi się różne lęki pod wpływem oglądanych bajek ( "Było sobie życie" - bałam się zarazków....) Ale wiele dzieci tak miało. Później w gimnazjum byłam bardzo zamknięta w sobie.... Mściły się na mnie wyrzuty sumienia, że nie potrafię zwyczajnie do kogoś zagadać albo czy też czegoś tam nie zrobiłam dobrze. "Gdybym tylko mogła cofnąć czas do początków podstawówki, kiedy to połowa klasy mi dokuczała....!" Tak wtedy myślałam, ale przecież już w 6 klasie napisałam piosenkę o tym, że nawet gdyby była taka możliwość to wszystkiego byśmy nie naprawili i że w końcu czegoś się nauczyliśmy! Nie da się podkolorować rzeczywistości. Tak wyszło, że pod wpływem stresu nabawiłam się nerwicy wegetatywnej, od czasu do czasu popadałam w nastroje depresyjne i przez prawie dwa lata nie miałam okresu - to też wina emocji. Później cztery dni byłam w szpitalu. W liceum hormony pozornie się unormowały, ale nie na długo. Spełniły się moje prorocze słowa, że się rozczepiam... Stało się coś, czego się obawiałam od dłuższego czasu.... Nagle wybuchła we mnie schiza.... i zamknęli mnie w Tworkach na półtora miesiąca.
      Mam wrażenie, że to się już za długo ciągnie... Czasem chciałabym już  z tym skończyć. Serio. Ale nie można niszczyć cennego zboża kosząc go jednocześnie z kąkolem! Trzeba zebrać oba gatunki i je oddzielić od siebie. Moge minimalizować wpływy moich negatywnych cech, ale muszę pamiętać, że mam też ogromny dobry potencjał, dużo umiejętności i wiedzy zdobytej z trudem przez te kilkanaś...-dziesiąt lat! Nie powinnam czuć się w jakikolwiek sposb napiętnowana przez chorobe. Czasem chciałabym być nowym stworzeniem, ale wiem, że całkiem od siebie nie ucieknę, muszę nadal walczyć.... Za to mogę być lepszą wersją wczorajszej siebie... taka Julka0.2 itd.... Dlatego założyłam właśnie tego bloga, aby kontynuować metanoie. Bowiem człowiek nawraca się całe życie!
        Podobno mam wiele talentów, tylko brakuje mi warunków do ich rozwijania, warsztatu, czy pracowni... To prawda, ale ja uważam, że lepiej jest pisać mniej, a treściwiej niż więcej i tylko lać wodę. I tak mam już swój styl. Dwa kroki w przod, jeden krok w tył!
         Chciałabym być normalna i staram się tak żyć. Ale czasem po prostu nie mogę. Myślę, że nie powinnam się aż tak starać i popadać w ten sposób w skrajnośći. Każdy ma jakieś odchyły czasem, co w tym złego? Ważne, by nie czynić świadomie zła. Grzeszyć ciężko... Bo to oddziela nas od tej miłości prawdziwej. A co to jest grzech? Wg mnie to po prostu nie-miłość. A ja nie mam na to czasu! Czas to miłość! Haha, trzeba robić hajsy/kesz/mani.... a w moim slangu to znaczy robić miłość. Proste? 
    
 Ja chcę tak żyć! Nawet, gdy jest bieda....